Grawitacja. | Gravity.

A więc ostatni wpis w tym roku. Północna granica, chłodno, wieje wicher.


Niby okresy czasu wyznaczane przez okrążenia przeciętnej planety wokół przeciętnej gwiazdy na obrzeżach przeciętnej galaktyki, liczone od zupełnie arbitralnie przyjętego momentu w historii świata nie mogą mieć żadnego znaczenia w uniwersalnej perspektywie. Ale jeśli w świecie jakim opisują go aktualne teorie z jednej strony nie ma mowy o jednoczesności (bo czas płynie różnie w różnych miejscach), a z drugiej lokalności dają się odróżniać (bo informacja podróżuje z ograniczoną prędkością), to może jednak te liczby kolejnych cykli drogi Ziemi wokół Słońca coś znaczą. Może astrologowie i numerolodzy są na jakimś tropie?


Jakimś kluczem jest tu siła ciążenia. Te wszystkie czasowo-przestrzenne cechy świata są z nią związane. Wynikają z niej (albo na odwrót). To jak rozumiemy świat i siebie w nim, jako ludzie, też ma z siłą ciążenia bezpośredni, ścisły związek. Ciekawie mówi o tym Simone Weil. Ciekawie mówi też Rilke. I niemniej ciekawie mówi Douglas Adams.


Mówi też Lem. Przemiana Dziewczyny w Modliszkę w niemałej mierze przejawia się przezwyciężeniem siły ciążenia. Jako Dziewczyna, bohaterka jest nienaturalnie ciężka. Kiedy stawia kroki na miękkim podłożu w ogrodzie, zapada się głębiej niż powinna, musi to ukrywać przed kochankiem. Jest piękna, ale waga ogranicza jej grację. Może poruszać się sprawnie, ale tylko w określonych ramach – można powiedzieć konwencjach. Po transformacji - wyzwoleniu ujawnia się pełnia gracji. Grawitacja nie stanowi już ograniczenia, tylko zapewnia środowisko, poziom oporu rzeczywistości odpowiedni dla realizacji całego potencjału jej fizyczności. Modliszka nie frunie co prawda, ale płynie w powietrzu z wielką prędkością, w dowolnym terenie, pewnie znajdując oparcie dla odnóży na podłożu, niezależnie od kąta jego nachylenia i twardości. Spełnia się w nowym ciele, poza kategoriami dobra i zła, choć ciągle ich świadoma.


42 – ostateczna odpowiedź. Przełom. Zobaczymy. Wszystkiego jak najlepszego dla wszystkich na następne i kolejne okrążenia.

And so, the last post of this year. At the northern border, chilly, the wind is blowing.


Periods of time set out by the revolutions of an average planet around an average star at the outskirts of an average galaxy, using an absolutely arbitrary moment in the history of the world as a starting point for the calculations, cannot supposedly have any significance from the universal point of view. But if in the world, as described by the theories currently endorsed, the issue of simultaneity does not exist on one hand (because time flows differently in different places), and on the other hand the localities can be distinguished (because information travels at a limited speed), then perhaps these numbers of subsequent cycles of the Earth’s path around the Sun do mean something. Maybe the astrologers and numerologists are on to something?


Gravity might be the key here. All these spatial and temporal features of the world are related to it. They result from it (or vice versa). How we understand the world and ourselves in it, as people, also has a direct, close relationship with gravity. Simone Weil talks about it in an interesting way. So does Rilke. Douglas Adams does so as well, interestingly all the same.


Lem, too. The transformation of the Girl into the Mantis is in no small part manifested by overcoming gravity. As the Girl, the heroine is unnaturally heavy. When she steps on the soft ground in the garden, she sinks deeper in the ground than she should; she must hide this from her lover. She is beautiful, but her weight limits her grace. She can move smoothly, but only within certain limits – conventions, you might say. After the transformation – liberation, her full grace is revealed. Gravity is no longer a limitation; rather, it provides an environment, a level of resistance of reality adequate for the realisation of her entire physical potential. Even though she cannot fly, the Mantis can float through the air at high speed, in any terrain, confidently finding support for her limbs on the ground, whatever the inclination or hardness. She is finding fulfilment in the new body, outside the categories of good and evil, although she is still aware of them.


42 – the ultimate answer. The breakthrough. We’ll see. I wish everyone all the best for this upcoming revolution and the subsequent ones.


(transl. Magdalena Małek-Andrzejowska)

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie

Pogoń. | Chase.

Właściwie ostatnia prosta. Chociaż niekrótka. „Dni przechodzą w tygodnie, tygodnie w miesiące”. Machina-Modliszka biegnie w szale, który z czasem przybiera charakter bardziej transu niż wściekłości. S

Zmiana. | Change.

Według dzisiejszej wiedzy wszystko, o czym można kiedykolwiek powiedzieć, że istnieje, musi kiedyś pojawić się i kiedyś zniknąć, po drodze nigdy nie dając się uchwycić w żadnej stałej formie ani obiek